Odczarujmy lektury szkolne

WLUSTRZE - Odczarujmy lektury szkolne - grafika tytułowa (11)

Lektury szkolne to przez niektórych uczniów i tych, którzy uczniami byli, temat znienawidzony. Bo zabijają chęć czytania (sic!). A tak naprawdę to zbiór kluczy do funkcjonowania w społeczeństwie.

 

Lektury szkolne tylko dla polonistów?

Wyobrażacie sobie, że będzie kiedyś takie pokolenie, które nie będzie znało na pamięć fragmentu inwokacji z Pana Tadeusza? Ja nie. Lektury szkolne (w tym szczególnie lektury do matury) są jednym z głównych tematów, jeśli chodzi o szkolnictwo i wszelkie reformy z nim związane. No bo po co zabierać uczniom czas, każąc czytać coś, co zostało napisane kilka wieków temu i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością? Jak bardzo się mylicie!

Tak jak uważam, że twierdzenie Pitagorasa i zasady dynamiki Newtona są potrzebne do życia, tak śmiem twierdzić, że lektury szkolne są niezbędne. Niezbędne do przeżycia w społeczeństwie, do bycia w kulturze. Do świadomości, a nie do ignorancji i niewiedzy.

Zapomnijcie na moment, że jestem polonistką. Stereotypowo uważa się, że tylko polonistom zależy na lekturach szkolnych. Gdybym nie miała w szkole lektur, pewnie nie zostałabym polonistką, więc ta teoria pada. Na pytanie Dlaczego Słowacki wzbudza w nas zachwyt i miłość?, nie odpowiadam za Bladaczką: Dlatego, że Słowacki wielkim poetą był! Po pierwsze dlatego, że jestem z tych, co to wolą Mickiewicza, po drugie dlatego, że to nie jest żadna odpowiedź. Nie wiecie, o czym mowa? Klucz do rozumienia jest w Ferdydurke.

Fakt, że niektóre z lektur są niedostosowane do możliwości na danym etapie nauczania, jest niezaprzeczalny – nawet jeśli chodzi o lektury do matury. Nie będę podawać przykładów, bo każdy ma swój punkt widzenia i nie chcę Was źle nastawiać. Faktem jest też to, że niektóre lektury szkolne omawiane w podstawówce mogłyby być omawiane jeszcze raz, np. w liceum. Mówię to jako praktykujący nauczyciel. I na tapecie pojawia się choćby Mały Książę. Książka dla dzieci – tak, jak najbardziej! Książka dla młodzieży – oczywiście, że tak! Książka dla dorosłych – zdecydowanie. Przeczytałam ją niedawno kolejny raz i znalazłam zupełnie nowe sensy. Czy żałuję, że musiałam ją czytać w szkole? Nie. Bo wtedy skupiałam się na czymś innym. Zbrodnię i karę czytałam trzy razy i za każdym razem byłam pod wrażeniem. To jest właśnie potęga książek.

 

Lektury szkolne – co w nich dobrego?

Lektury szkolne mają bardzo dużo plusów. I mimo że streszczenia lektur też mają jakąś tam swoją wartość (o tym niżej), to w końcu lektury po coś zostały wprowadzone do podstawy programowej:

  1. Dają możliwość dialogu między pokoleniami – pamiętam, jak razem z rodzicami recytowałam inwokację z Pana Tadeusza. Mimo różnic, jakie nas dzielą, mimo że jesteśmy innymi pokoleniami, pewne elementy wydawały się stałe w naszej historii. Krzyżacy jako prezent na Dzień Matki? Świetny pomysł!
  2. Pozwalają wzbogacać słownictwo – tego nie przeskoczymy. Z kolorowych czasopism dla pań domu raczej trudno uczyć dzieci czytać.
  3. Rozwijają wyobraźnię – banalny argument? Banalność ma to do siebie, że zwykle jest strzałem w punkt. Po to są baśnie na przykład – żeby dzieciństwo było piękniejsze. Po to są lektury szkolne – żeby pobudzać wyobraźnię, kiedy rodzice już nie czytają bajek na dobranoc (no chyba że czytają Wam nadal, to przepraszam). Czy Akademia Pana Kleksa albo Mikołajek w jakikolwiek sposób źle wpłynęły na Wasze dzieci?
  4. Dają możliwość formułowania wniosków, argumentów, wyrażania własnego zdania – nawet jeśli jakaś pozycja Ci nie przypadła do gustu, to dobrze. To znaczy, że myślisz. A jeśli na dodatek uzasadnisz, dlaczego Ci nie przypadła do gustu – to już w ogóle wyższa szkoła jazdy.
  5. Lektury szkolne dają nam pewne wartości – wrażliwość, mądrość, wiedzę o świecie, budują tożsamość narodową.

wlustrze - Odczarujmy lektury szkolne - cytat

Lektury szkolne dla tych, co nie lubią czytać

Jeśli ktoś od urodzenia czytać nie lubi, to nie zamierzam go ani zachęcać, ani besztać. Jeśli Zemsta Was nadal nie śmieszy, to nic z tym nie zrobimy. Ja z kolei nie widzę różnicy w widoku z Giewontu i z Ornaku, ale uważam, że każdy szanujący się Polak w Tatrach powinien być przynajmniej raz w życiu. Ja już byłam z osiem, więc na dobrą sprawę mogłabym odpuścić, ale nie chcę.

Zależy mi tylko na tym, żebyście zrozumiały, że lektury szkolne to nie wymysł nauczycieli.

Mam nadzieję, że nauczyciele mnie teraz nie zjedzą. Jeśli nie lubisz czytać i za nic nie potrafisz przeczytać więcej niż 50 stron, to sięgnij chociaż po dobre (podkreślam: dobre! Ściąga i bryk to nie powinien być szczyt Waszych możliwości) streszczenia lektur. Nawet jeśli jesteś już po 30. Nigdy nie jest za późno na ukulturalnianie się. Chociaż w szkole jest dużo łatwiej.

 

Zamiast siedzieć na portalach społecznościowych, weźcie do ręki lekturę, której nie przeczytałyście w szkole. Przynajmniej na tym skorzystacie.

 


Karolina Mrozek | Autor wlustrze.pl


Karolina Mrozek

Polonistka, która nie ubiera spódnic po kostki, korektorka mająca świadomość własnych błędów. Kiedyś zaczynała dzień od kilku stron książki – dziś czyta, kiedy dziecko śpi.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz