Mity kosmetyczne

Kosmetyki mające poprawiać wygląd, tak naprawdę uszkadzają skórę. A niektóre działają tylko jak efekt placebo. Dlatego mity kosmetyczne trzeba znać i się z nimi rozprawiać.

Aby podkreślić piękno ciała, często decydujemy się na wykorzystanie kosmetyków, które kuszą ceną albo chwytliwymi hasłami w reklamach. Decyduje też marka. Drogie Panie, czas obalić mity – to, co najdroższe i polecane przez twórców reklam, wcale nie jest najlepsze dla ciała. A przynajmniej nie wszystko!

 

Mit nr 1: Krem na cellulit zdziała cuda!

Bzdura. Kiedy pojawia się rozpacz, kobiety sięgają po kremy i sera z najwyższym półek, aby pozbyć się wroga z ud i pośladków. Jeśli nie wiedziałyście tego wcześniej, to będzie cios – żadne kremy nie pomogą. Powodem powstawania cellulitu są hormony, brak ruchu, zła dieta. Zamiast kremów, które są w 100% nieskuteczne, lepiej poświęcić czas i energię na systematyczne ćwiczenia (bieganie, spacery), na wprowadzenie diety niskotłuszczowej, masaż specjalną szczotką albo polewanie naprzemienne wodą ciepłą i zimną.

 

Mit nr 2: Lepsza marka – lepszy efekt

Kolejna bzdura. Marki kosmetyczne żerują na niewiedzy klientów. A wynika ona z braku świadomości albo ze świetnej reklamy. Zdarza się, że najtańszy kosmetyk wykazuje lepsze działanie niż ten, który stoi na najwyższej półce. Zależy to od składu. W kosmetykach najbardziej znanych marek często znajduje się dużo toksycznych substancji zamiast tych naturalnych, faktycznie działających, a to po to, by można było zyskać klienta i odpowiednio zarobić. Najbardziej niebezpieczne składniki to (w nawiasach podano nazwy występujące na składach):

  • SLS, SLES – zwykle na drugim miejscu w składzie, powoduje podrażnienie, wypryski, a służy jako spieniacz (Sodium Lauryl Sulfate, Sodium Laureth Sulfate),
  • aluminium – najczęściej w dezodorantach, zatyka pory i niebezpiecznie kumuluje się w organizmie (Aluminum Chlorohydrate),
  • silikony – najczęściej w szamponach, poprawiają wygląd włosów, nie da się ich wydalić z organizmu (dimethicone copolyol, lauryl methicone copolyol, dimethicone, dimethiconol, cyclomethicone, cyclopentasiloxane, trimethylsilylamodimethicone, trimethylsiloxysilicates),
  • oleje mineralne – mają zwiększać objętość kosmetyku, zatykają pory, to pochodne ropy naftowej (parafina, olej parafinowy, paraffinum oil, petrolatum, paraffinum liquidum, vaselinum flavum).

 

Mit nr 3: Kosmetyki z apteki są bezpieczniejsze

Nic bardziej mylnego. Obecnie można zauważyć pewien trend, polegający na tym, że w aptekach pojawiają się półki reklamujące kosmetyki naturalne. Ma to być reklama dla nieświadomego klienta, który kupi krem postawiony w aptece, bo przecież jest taki bezpieczny dla skóry. Wystarczy jednak odwrócić opakowanie i przeczytać skład, żeby stwierdzić, że firma ma z naturą wspólną tylko szatę graficzną.

Nie bez powodu w podstawówce uczą nas czytać. Nauczymy się, jak odczytywać skład kosmetyków, aby zabezpieczyć się przed koncernami kosmetycznymi, które wpuszczają nas w maliny.

 

Przeczytaj również nasz artykuł o domowych kosmetykach.

Może Ci się również spodoba

1 Odpowiedź

  1. 4 lipca 2018

    […] Przeczytaj również: Mity kosmetyczne […]

Dodaj komentarz