Infekcja pochwy i stosowanie kosmetyków

WLUSTRZE - grafika tytułowa (15) - Infekcja pochwy i stosowanie kosmetyków

Infekcja pochwy to częsta przypadłość wśród pań. Kiedy się pojawia, często pierwszy raz sięgamy po płyny do higieny intymnej. I profilaktycznie zostają one z nami na długi czas. Niekoniecznie dając dobre efekty.

Infekcja pochwy i jej pielęgnacja

Wiem, czego chcą kobiety. One chcą być piękne, powiedział projektant mody Valentino Garavani. Te słowa można odnieść nie tylko do ubrań, ale i do kosmetyków. Skład kosmetyków ma szczególne znaczenie, kiedy chodzi o pielęgnację miejsc intymnych. Wydaje się, że trzeba dbać o nie w jakiś wyjątkowy sposób. Tak naprawdę wystarczy… nie korzystać z detergentów. Infekcje pochwy są częstą przypadłością. Co więcej – jeśli pojawią się raz, to lubią nawracać. Drogerie kuszą hasłami, producenci obiecują poprawę i świetne samopoczucie przy korzystaniu z coraz bardziej wymyślnych płynów do higieny intymnej.

I tak wpadamy w błędne koło. Chorujemy, używamy płynów intymnych i znowu chorujemy. Niewiele z nas wie, że stosowanie płynów do higieny intymnej wcale nie jest tak pożądane jak to przedstawiają koncerny. Wręcz przeciwnie – do higieny intymnej wystarczy… zwykła woda! Infekcja pochwy może i nie będzie zatrzymana na zawsze, ale na pewno jej pojawianie się zostanie ograniczone.

 

Skład kosmetyków a infekcja pochwy

Kosmetyki do higieny intymnej mają za zadanie chronić pochwę przed suchością, myć i dbać o delikatną skórę wrażliwych okolic, przywracać w pochwie prawidłowe pH. Okazuje się jednak, że zamiast pomagać szkodzą.

Popatrzmy na to logicznie. Dawniej (to słowo zapalnik dla wielu no ale cóż) kobiety używały zwykłego mydła albo nawet samej wody i okolice intymne były zadowolone. Podobnie było z myciem całego ciała. Po co to piszę? Aby uzmysłowić Wam, że im bardziej rozwija się przemysł kosmetyczny, tym więcej kosmetyków potrzebujemy. Do cery tłustej, normalnej, pod oczy na noc, na dzień, do dłoni, do stóp, do brzucha. No i do miejsc intymnych. Zastanawiałyście się kiedyś, jak ludzie DAWNIEJ żyli bez tego? Otóż żyli i mieli się całkiem dobrze. Jeden krem wystarczał im na wszystko.

A dziś istnieją środki do wszystkiego – według założeń mają różne składniki. Czy zwracacie uwagę na skład kosmetyków, zanim je kupicie? Warto. Kupując środki reklamowane jako idealne do wrażliwych miejsc, wcale nie dbamy o te miejsca bardziej. Bo skład kosmetyków jest bogaty w:

  • parabeny – sztuczne konserwanty, mające przedłużać przydatność do użycia kosmetyku,
  • SLS i SLES – substancje spieniające kosmetyki, wysuszające zresztą,
  • formaldehydy – do konserwowania,
  • i wiele, wiele innych.

Jeśli pojawia się infekcja pochwy, a my środkami z taki składem próbujemy zaradzić, by więcej się nie pojawiła, to strzelamy sobie w kolano.

 

wlustrze Infekcja pochwy i stosowanie kosmetyków

Wady płynów do higieny intymnej

Mamy dwa największe oskarżenia pod adresem płynów do higieny intymnej. Pierwszy to zwiększanie ryzyka zachorowania na raka jajników. National Institute of Environmental Health Sciences przeprowadził badania na grupie 40 tysięcy kobiet. I co się okazało? Że ryzyko zachorowalności na raka jajnika zwiększa się o 80% u tych kobiet, które regularnie stosują środki do higieny intymnej.

Drugi zarzut to negatywny wpływ na życie seksualne. Pochwa to narząd, który sam się oczyszcza, sam dba o swoje pH, sam produkuje sobie wszelkie przydatne wydzieliny. Jeśli potraktujemy ją wymyślnymi środkami, to uszkadzamy śluzówki pochwy. Przez to zmniejsza się libido, bo współżycie boli. No i koło się zamyka. Trzeba coś z tym zrobić! Kupmy więc jeszcze lepszy i jeszcze droższy płyn do higieny intymnej. O zgrozo! Nie!

Polecam wybrać się do ginekologa i porozmawiać o tym.

 

Nie mądrzę się. Sama o tym wszystkim nie wiedziałam. Natrafiłam jednak na ciekawą wypowiedź na ten temat i zaczęłam zgłębiać temat. I zaczęłam żałować, że kupiłam buteleczkę płynu do higieny intymnej na zapas.

 


Karolina Mrozek | Autor wlustrze.pl


Karolina Mrozek

Polonistka, która nie ubiera spódnic po kostki, korektorka mająca świadomość własnych błędów. Kiedyś zaczynała dzień od kilku stron książki – dziś czyta, kiedy dziecko śpi.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz