Gość w dom, a w kuchni bałagan

Pewnie jak większość pań domu – także i Ty chcesz zapraszać swoich gości do najbardziej reprezentatywnego miejsca. Szczególnie gdy goście się wcześniej zapowiadają. Problem pojawia się, gdy goście nie chcą współpracować i wolą siedzieć w kuchni! Pięknie! Nie dość, że nic nie jest przygotowane, to jeszcze w kuchni bałagan! Ech, goście naprawdę potrafią namieszać. Skądś to znam.

Ogłaszam wszem wobec, że jest wyjście z tego impasu! I to całkiem przyjemne. Skoro w kuchni i tak wszyscy się mieszczą, to znaczy, że można ją zaaranżować w taki sposób, żeby siedziało się im wygodniej. A kuchnia będzie jednocześnie reprezentatywna. Dla świętego spokoju gospodyni.

Przytulnie przede wszystkim 

Przejdźmy do konkretów. Krzesła/stołki/ławy. Można im nadać prawdziwie przytulny charakter przez nałożenie na nie kolorowych poduszek w różne wzory. Dobrze, aby były one z drewna (w kolorze białym czy naturalnym), bo wtedy będą dawać uczucie ciepła. Sprawią, że kuchnia stanie się niemal salonem. Takie poduszki można dowolnie zmieniać i dobierać, jeśli dotychczasowa aranżacja znudzi się domownikom.

Wygodnie przede wszystkim

Dość już o tej przytulności. O wygodę też się trzeba zatroszczyć – niech krzesła i inne stołki będą wyposażone w schodki, podpórki. Można na nich oprzeć nogi i już na dobre zadomowić się w kuchni. Można też postawić na wysokie krzesła barowe, a do nich koniecznie musi zaistnieć jeszcze sam bar. Takie wysokie krzesła mają oparcie, regulowaną wysokość, miękkie siedziska – idealnie na dłuższe posiedzenie przy kawie.

Trzeba jeszcze wspomnieć o sferze psychicznej takich zmian w domu. O sferze psychicznej gospodyni oczywiście. Zanim cokolwiek zmieni, musi przyzwyczaić się do myśli, że od teraz goście mają już prawo wkraczać do kuchni zaraz po wejściu do domu. Dzięki temu będzie jej łatwiej robić im herbatę, kiedy ci będą jej patrzeć na ręce. Na początku może jej nawet wszystko lecieć z rąk. Przyzwalamy.

Pomysł ostatniej szansy

Dla tych pań, które za nic nie dadzą się przekonać do takiego rozwiązania, jest jeszcze jedna opcja. Kuchnia otwarta na salon. Sprawdzi się zwłaszcza wtedy, gdy gospodyni nie może spędzi  z gośćmi czasu, bo wciąż biega po kuchni. Może też po prostu przestać biegać, ale zacznijmy od prostszych rzeczy. Jeśli kuchnia sąsiaduje z salonem (a współcześnie to częsty trend przy budowaniu domu), to wystarczy wyburzyć ścianę i gotowe.

No, prawie gotowe. Bo trzeba to jeszcze mądrze zaplanować, aby pani domu mogła widzieć swoich gości. Jeśli naprzeciwko salonu pojawi się okno z ładnym widokiem, a obok niego czajnik (bo kawa to podstawa), to reszta jest już dowolna. Dla chcącego… trzeba się trochę pomęczyć. Dzięki temu goście będą nadciągali drzwiami i oknami do Twojego domu. Chociaż może aż takich wygód lepiej im nie zapewniać – palec zamiast ręki wystarczy.

W każdym razie im będzie miło i Tobie też będzie miło, że mogą sobie bezkarnie posiedzieć w Twojej
kuchni.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz